Upadek obyczajów

Utrzymanie zasad etyki jest zadaniem bardzo trudnym, bo sankcje wymierzyć może tylko samo środowisko, a kary za ich naruszenie nie są spektakularne, lecz posiadają charakter miękki. Nie bez powodu powstał termin kara myśliwska, który jakoś tak zanikł w ciągu ostatnich 50 lat.

Bronimy myśliwych, wspieramy łowiectwo, walczymy z mową nienawiści w Internecie.
Chcesz pomóc? Wpłać i pomóż nam działać dalej!

5 zł lub więcej na:

Patronite.pl | Zrzutka.pl | Przelew lub dowiedz się więcej >>

Na przestrzeni wieków kara myśliwska wyglądała różnie. Były to początkowo kary cielesne za przewinienia etyczne czy brak znajomości języka łowieckiego, potem kara finansowa i upokorzenie przed grupą przez wymierzenie trzech symbolicznych uderzeń płazem kordelasa. Ogólnie rzecz biorąc były to różne firmy ostracyzmu koleżeńskiego, które stopniowo przekształciły się konkretne kary organizacyjne, takie jak zawieszenie w możliwości wykonywania polowania czy zakaz pełnienia określonych funkcji.

Niestety, sformalizowanie sankcji oraz procesu ich wymierzania, źle wpływa na zbiorowe poczucie odpowiedzialności, bo rodzi przekonanie o tym, że reakcja na niewłaściwe zachowanie należy do właściwych organów, a nie samych świadków. Bierność i brak powszechnego potępienia oraz ostracyzmu za przewinienia sprawia wrażenie przyzwolenia na naruszenia, i tak etyka, niespostrzeżenie, rok po roku coraz bardziej zanika.

Tymczasem nieetyczna postawa nie bierze się znikąd. Stanowi wypadkową wielu zdarzeń, dlatego jest czas na odpowiednia reakcje. A brak reakcji to przyzwolenie. Kiedy reaguje pojedyncza osoba staje się niekoleżeńska, jest donosicielem i marginalizowana. Inaczej jest w przypadku grupy osób. To już jest autorytet. Wtedy sprawa zostaje przemyślana. Pod warunkiem, że osoby zwracające uwagę same „nie mają nic za uszami”.Na tle ostatnich wydarzeń w naszym łowieckim środowisku i materiale filmowym, można formułować rożne krytyczne uwagi. Jednak jest wiadomym, że o charakterze i formie takiego polowania, wiedziało wielu, a nikt nie zareagował.

W innym przypadku, kiedy podczas polowania został zastrzelony żubr, myśliwi zareagowali empatycznie, wypadki się zdarzają, mogło i tym. Przy kolejnych strzeleniach żubra i łosi ta sama empatia w wymiarze długofalowym okazała się obciążeniem, bo ukazała, że myśliwi są mało krytyczni wobec osób łamiących podstawowe normy. Dlatego etyka musi być nadrzędną wartością dla całego środowisku, a osoby które ją łamią zawsze powinny być bez skrupułów potępione.

Czeka nas praca u podstaw w każdym kole, na każdy polowaniu, przy każdym spotkaniu towarzyskim. Wpajanie etycznych, koleżeńskich reguł umocni zasady panujące w kole, co zostanie przeniesione poza koło. Wtedy też nie będziemy ulegali wpływom i presji łowieckich celebrytów, którzy głoszą jedno, a w prawdziwym życiu robią drugie.

Darz Bór!

Darek Woźniak