Głośnym echem w mediach odbija się w ostatnich dniach sprawa odrzucenia, przez jedną z wielu działających w Polsce organizacji charytatywnych, pomocnej ręki myśliwych. Nie dziwi nas, że w wielu środowiskach bardziej od chęci pomocy potrzebującym, ceni się pielęgnowanie nienawiści do myśliwych. Dziwi nas za to postawa wielu myśliwych, którzy popadli w swego rodzaju syndrom sztokholmski. Instytut Analiz Środowiskowych, po tym jak zajęliśmy się sprawą, otrzymał szereg wiadomości sugerujących, że postąpiliśmy źle opisując zajście. „Bo świat się teraz dowie, że Jurek nie lubi myśliwych”. Dowie się, i co z tego? To On wystawia świadectwo o sobie. Przecież dobro, prawda i piękno znajdują się po stronie darczyńców. To hejterzy łowiectwa hołdują przeciwnym wartościom i skoro ktoś chce brać je sobie na sztandary, to już tylko jego problem.

Nie zachowujmy się jak ofiara przemocy domowej, która strzeże tajemnicy o swoim oprawcy. Dotyczy to wielu dziedzin życia, gdy: myśliwi głosują na polityków, których partie szargają dobre imię myśliwych, kupują w sieci marketów wydających antyłowieckie książki, bronią przed zmianą ustawy medialnej telewizji hejtującej łowiectwo, prenumerują gazety i płacą abonamenty w mediach, które z rzetelnością w sprawie myśliwych mają tyle wspólnego, co krzesło z krzesłem elektrycznym. Oni nie chcą Was, Waszego poparcia i Waszych pieniędzy, więc im ich nie dawajcie!

Asertywna postawa na szczęście nie oznacza konieczności wycofania się z większości aktywności życiowych i społecznych. Eko-aktywiści są tylko głośni, realnie żadnej dziedziny jeszcze nie zmonopolizowali. Skoro przyczynkiem do tych rozważań była akcja charytatywna, to właśnie nadarza się okazja do wykazania się konsekwentną myśliwską postawą:

Mariusz Śniatowski, wieloletni administrator grupy „Ekologia czy ekoterroryzm… naga prawda o hipokryzji” i nasz zaprzyjaźniony autor bardzo potrzebuje Waszej pomocy:

https://zrzutka.pl/tee4f3

Wesprzyjmy Tego, który zawsze stał z nami po tej samej stronie.

Powiązane posty