Resort Klimatu i Środowiska ma problem z transparentnością?

O tym, że dyrektor departamentu w Ministerstwie Klimatu i Środowiska nie waha się okłamywać posłów mieliśmy okazję przekonać się podczas posiedzenia Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi w dniu 21.02 br. Nie sądziliśmy jednak, że takie postępowanie wejdzie w nawyk przedstawicieli resortu. Jak widać byliśmy w błędzie, bo oto doszła do nas odpowiedź na pytanie m. in. o to ile i które organizacje zostały przez Ministra Klimatu i Środowiska zaproszone do udziału, jako strona społeczna, w pracach przy realizacji zadań w zakresie ochrony przyrody, w tym w szczególności przy deklarowanej reformie łowiectwa.

Bronimy myśliwych, wspieramy łowiectwo, walczymy z mową nienawiści w Internecie.
Chcesz pomóc? Wpłać i pomóż nam działać dalej!

5 zł lub więcej na:

Patronite.pl | Zrzutka.pl | Przelew lub dowiedz się więcej >>

Z oficjalnego pisma datowanego na 14.03 dowiadujemy się, że żadna organizacja nie została zaproszona do udziału w tych konsultacjach. Może i wzięlibyśmy to za dobrą monetę, gdyby nie komunikat zamieszczony na stronie MKiŚ miesiąc wcześniej na temat planów Mikołaja Dorożały w zakresie łowiectwa, w którym zaznaczono, że  do współpracy przy zespole zaproszona została strona społeczna, której głos odgrywa dla resortu klimatu i środowiska istotną rolę.

W tej sytuacji zasadnym staje się postawienie pytania: dlaczego podane przez Ministerstwo Klimatu i Środowiska  informacje całkowicie się różnią i która z nich jest prawdziwa?

Czy może jest jednak tak, że do konsultacji jako tzw. stronę społeczną zaproszono nie organizacje, a tylko osoby fizyczne, które – dziwnym trafem – należą lub wspierają tę samą lub te same organizacje?

Jeśli jest to prawdą, to mamy nieudolną próbę manipulacji i ukrycia klucza doboru podmiotów do tzw. strony społecznej. Innymi słowy: zakamuflowaną próbę oszukania obywateli.