Na stulecie zjednoczonego łowiectwa ukazała się książka Krzysztofa Mielnikiewicza, pod tytułem „Polski Związek Łowiecki 1923-2023”

Na stulecie zjednoczonego łowiectwa ukazała się książka wydana nakładem autora, Krzysztofa Mielnikiewicza, pod tytułem „Polski Związek Łowiecki 1923-2023”.

Bronimy myśliwych, wspieramy łowiectwo, walczymy z mową nienawiści w Internecie.
Chcesz pomóc? Wpłać i pomóż nam działać dalej!

5 zł lub więcej na:

Patronite.pl | Zrzutka.pl | Przelew lub dowiedz się więcej >>

Praca, licząca 528 stron, to wynik kilkuletniej, mozolnej pracy archiwisty, pasjonata, dokumentatora… Uwagę przykuwa okładka i jej metaforyczny przekaz. Znany wszystkim myśliwym jeleń, stojący w podwórzu ul. Nowy Świat 35, jedną tykę ma mocno uszkodzoną.

Nie da się uciec konkluzji, że ilustracja pokazuje jak bardzo ucierpiał w ciągu ostatnich 5 lat Polski Związek Łowiecki w wyniku zmian ustawodawczych i wewnętrznych konfliktów. Utwierdza w tym przekonaniu lektura obszernego podrozdziału 4.24 pod tytułem „Partyjne łowiectwo”. Autor niezmiernie trafnie podsumowuje sytuację z jaką weszliśmy w jubileuszowy rok 2023: „Wewnętrzne bezprecedensowe spory i kłótnie trudne do opanowania w podporządkowanym rządowi, ale finansowanym ze składek myśliwych związku, ze zmarginalizowaną i skłóconą NRŁ – ostatnią ostoją samorządności, stały się na tyle karykaturalne, że wywołały potrzebę apelowania o zaniechanie waśni. Można by przyklasnąć takiej postawie, gdyby apele nie oskarżały przeciwnych stron konfliktu, a tym samym go eskalowały.” I na usta ciśnie się samo Quo vadis venatores Poloniae? (Dokąd zmierzacie polscy myśliwi?).

Warto wspomnieć, że książka, wydana w nakładzie 700 egzemplarzy, rozeszła się na pniu, mimo powszechnej opinii, że w obecnych czasach w kulturę łowiecką, a zwłaszcza książki nie warto inwestować czasu, wysiłku i pieniędzy. W opinii Instytutu Analiz Środowiskowych książka będzie najbardziej doniosłą publikacją, dotyczącą polskiego łowiectwa, wydaną w roku jubileuszowym 2023, z której jeszcze długo po nas będą korzystać nie tylko myśliwi, ale i zawodowi historycy. Oby tylko polskie łowiectwo przetrwało i nie było za 20 czy 30 lat opisywane jako artefakt przeszłości…