Merytorycznie o łowiectwie? Głos w dyskusji

Ostatnio na myśliwskim Facebooku rozgorzała dyskusja o weganach, przeciwnikach łowiectwa. Są oni czy nie są marginesem? 

Bronimy myśliwych, wspieramy łowiectwo, walczymy z mową nienawiści w Internecie.
Chcesz pomóc? Wpłać i pomóż nam działać dalej!

5 zł lub więcej na:

Patronite.pl | Zrzutka.pl | Przelew lub dowiedz się więcej >>

Odpowiedź jest dość skomplikowana. Owszem: weganie-venatofobowie są w naszym społeczeństwie marginesem jeśli chodzi o procentowy udział w populacji. Ale zarazem stanowią liczącą się grupę wpływu w polityce i mediach. Powodem sporu może być więc różne rozumienie słowa “margines”. Ale to tylko, nomen omen, margines zagadnienia.

Bo prawdziwy problem tkwi w błędnym założeniu, że  bycie “wege” (czy też buddystą? O_o) jest równoznaczne z venatofobią i celowym szkodzeniem myśliwym. Tymczasem tak nie jest! Warto zwrócić uwagę na słowa red. Bartosza Gębicza z Przeglądu Sportowego, który w swoim felietonie napisał że jest wegetarianinem i polowanie jest dla niego czymś odległym. Ale szanuje wybory kol. Marcina Możdżonka i absolutnie nie akceptuje hejtu na niego z tego tytułu. 

Co z tego wynika? Że nie należy utożsamiać małej i hałaśliwej, acz wpływowej grupki internetowych wegan i wegetarian z całym środowiskiem ludzi którzy nie jedzą mięsa i którym jesteśmy tak naprawdę obojętni. Albo którzy potrafią uszanować nasz styl życia i brzydzą się internetowym hejtem. Dalej, czy każdy venatofob hejter jest wege? Bardzo wątpliwe. A to kolejne szkodliwe uogólnienie.

Nie popełniajmy błędów naszych przeciwników. Nie utożsamiajmy nielicznych przypadków z całą grupą społeczną, jakkolwiek byłoby to wygodne. Nie szukajmy łatwego do pokazania palcem wroga tam, gdzie go nie ma! Nasza codzienność polityczna pokazuje, czym kończy się taka praktyka. 

Ostatnio mieliśmy na ten temat dyskusję w IAŚ. I wiecie co? Okazało się że większość z nas zna osobiście kogoś kto nie je mięsa i jest całkiem w porządku. Wystarczy więc wyjść z Internetu, aby na wiele rzeczy spojrzeć inaczej.

Na koniec zaś kwestia kamyczka rzuconego do naszego ogródka. Wskazywanie przez nas prowodyrów venatofobii i hejtu nie pomaga budować im zasięgów w sposób zauważalny. Oni i tak mają je olbrzymie w porównaniu do wpływu, jaki możemy wywrzeć. Powodem tego jest ich wirusowo roznoszony populizm, bazowanie na negatywnych emocjach i pewnie także płatna promocja postów (kto zna realia, ten wie jak słaby jest dziś zasięg organiczny).To, że raz czy dwa zalinkuje się ich profil, nic w skali globalnej nie zmieni. To oni są cytowani w prasie ogólnopolskiej, w TV i radiu. To oni są zapraszani na uczelnie i manifestacje, no i wspierają się nawzajem (zamiast kłócić się jak myśliwi). Zamiast obwiniać się o poprawianie im zasięgów skupmy się na budowaniu własnych, na wyjściu do mediów mainstreamu i dotarciu do społeczeństwa tam, gdzie ono chce słuchać. W tym miejscu duże brawa dla Kolegów, którzy ostatnio podjęli się dyskusji w porannych programach TV.

Wychodźmy z internetu!

Działamy dzięki Tobie!

Wsparcie finansowe dla naszej fundacji jest kluczowe, abyśmy mogli kontynuować naszą misję ochrony środowiska, wsparcia myśliwych oraz prowadzenia badań i programów edukacyjnych.

Jesteśmy w pełni niezależni, utrzymujemy się dzięki Waszym dobrowwolnym wpłatom. Twoja hojność ma ogromny wpływ na nasze działania, dlatego zachęcamy Cię do przekazania darowizny poprzez różne dostępne metody.

Chcesz pomóc? Wpłać i pomóż nam działać dalej!

5 zł lub więcej na:

Patronite.pl | Zrzutka.pl | Przelew lub dowiedz się więcej >>