Dziękujemy, że podjęliście wyzwanie MacIASia. Wspólnie pokazaliśmy, że łowiectwo to nie wielogodzinne zasiadki przy nęcisku, lecz aktywna i atrakcyjna forma spędzania czasu na łonie natury.

Mimo pozornej łatwości poszczególnych polowań, MacIAŚ okazał się dużym wyzwaniem, i tylko kilku myśliwym udało się go zdobyć, co tylko podnosi wartość certyfikatu. Tym którym nie wyszło, pozostaje mieć nadzieje, że uda się za rok, bo ogłaszamy, że impreza na stałe wchodzi do naszego IASiowego kalendarza 🙂

Wyzwanie MacIASia pokazało przy tym, że z zacietrzewionymi przeciwnikami łowiectwa nie ma o czym rozmawiać, bo nie są zdolni do żadnego kompromisu i w większości są całkowicie oporni na racjonalne argumenty. Nie trafia więc do nich ani to, że realizacja wyzwania następowała w ramach limitów wynikających z zatwierdzonych planów łowieckich, ani że wymagała od myśliwych ponadprzeciętnej sprawności fizycznej, zadając kłam twierdzeniom, że współczesne łowiectwo polega tylko na siedzeniu na ambonach. Największe zaś wzburzenie wywołały u nich słowa, że polowanie jest przygodą. Zaskakujące doprawdy, że dorośli skądinąd ludzie, żyli dotąd w przekonaniu, że myśliwi polują za karę i wydają oszczędności, aby wykonywać zajęcie, które nie sprawia im satysfakcji.

Będąc myśliwymi przyjmujemy na siebie zadania organów państwowych, czego nie umniejsza fakt, że robimy to z satysfakcją. Bo łowiectwo to aktywny styl życia w zgodzie na naturą, zdrowa żywność na talerzu i nieustająca przygoda w towarzystwie miłośników psów, do której zasmakowania gorąco wszystkich zachęcamy.

Powiązane posty