Kiedy wprowadzili Zielony Ład nikt nie protestował. Nikogo już nie było. Negatywne zmiany społeczne i polityczne posiadają swoją dynamikę i mądrości etapów. Ich finał często poprzedza faza testów, same zmiany (zarówno prawne jak i mentalne) są wprowadzane metodą małych kroków. Proces ten jest odwracalny tylko do pewnego momentu – jak w słynnym, sparafrazowanym w tytule tego wpisu wierszu Martina Niemöllera.

„Zielony” i „zrównoważony” to określenia wielu promowanych obecnie polityk. W rzeczywistości są to eufemizmy, prawdziwa treść które niosą za sobą to: drogi i antyrozwojowy. 14 lipca Komisja Europejska ogłosiła pakiet legislacyjny dotyczący klimatu i energii pod nazwą Fit for 55, czyli kolejny etap realizacji polityk kryjących się pod szyldem Zielonego Ładu. Najkrócej ten liczący około 4000 stron dokument można podsumować: opodatkować wszystko i utrudnić każdy rodzaj działalności gospodarczej. Unia Europejska, której gospodarki odpowiadają za około 10% światowej emisji dwutlenku węgla (Polska za 1%) zmierza do doprowadzenia do: wzrostów cen energii, wzrostu cen paliw, wzrostu cen biletów lotniczych, likwidacji górnictwa i wielu obszarów rolnictwa i hodowli, limitowania używania wody, wzrostu kosztów budownictwa mieszkaniowego, likwidacji transportu samochodowego. Co należy podkreślić wzrostów nie byle jakich, bo w każdym ze wspomnianych obszarów szacowanych na minimum 50%.

Ujawnienie takich planów bez odpowiednio wcześniej przygotowanego gruntu społecznego, niechybnie napotkałoby się ze zmasowanymi protestami społecznymi. Dzisiaj opór jest wyłącznie szczątkowy. Jednym ze sposobów przesuwania wrażliwości w stronę zgodną z ideologicznym ekologizmem była globalna i dobrze zorganizowana medialna i polityczna nagonka na użytkowników odnawialnych zasobów przyrody; myśliwych zwłaszcza. Antropomorfizacja zwierząt, „prawa zwierząt”, budowanie rozdziału między tym co ludzkie i „naturalne” stanowiło podwaliny do politycznej emancypacji „interesów” Ziemi jako niezależnego bytu i posiadacza własnej podmiotowości. Takie były początki emocjonalnego eko-szantażu którym sterroryzowano ludzi. Oczywiście jesteśmy świadomi roli ideologicznego ekologizmu, w rzeczywistości zasobu z zakresu „soft power” niektórych państw i grup interesów, dla których aktywiści i ideolodzy ekologistyczni są tylko narzędziem. Niemniej jednak, zmiany w mentalności ludzi i wprowadzane polityki są jak najbardziej realne i zgodne z ekologizmem jako nadrzędnym sposobem myślenia o wszelkiej działalności człowieka. Czy ci, którzy milczeli gdy myśliwym odbierano prawo do wychowywania własnych dzieci i nazywano mordercami, będą milczeli gdy to ich nazwie się mordercami Ziemi bo nie wyrażą odpowiedniego entuzjazmu wydając połowę swoich zarobków za czynności takie jak regularna kąpiel, czy podróż samolotem na wakacje? Przekonamy się już wkrótce.

Instytut Analiz Środowiskowych tym różni się od innych organizacji pozarządowych zajmujących się statutowo zagadnieniami przyrodniczymi, że w sprawach dbałości o środowisko nie wyodrębnia ich od innych potrzeb człowieka. Uważamy, że zasobami przyrodniczymi można gospodarować w sposób zrównoważony we właściwym znaczeniu tego słowa, a dbałość o zachowanie przyrody w stanie nienaruszonym nie musi być sprzeczna z interesami człowieka. Podobnie jak dzieje się to w przypadku gospodarek łowieckiej i leśnej, które z tego właśnie powodu są przedmiotem zmasowanych ataków. Jednocześnie przestrzegamy przed zideologizowanym podejściem do ekologii, które to może prowadzić do zgubnych skutków dla całych społeczeństw i dlatego musi napotykać na właściwą reakcję od samego początku . Jak widać w omawianym zagadnieniu od (z pozoru dotyczącego niewielu) hejtu na myśliwych, do powszechnego drenażu portfeli droga nie jest wcale bardzo daleka.

Powiązane posty