Tym razem nie chodzi o własną sprawę, lecz inną, która również myśliwym otwiera drogę do ścigania sprawców venatofobicznych wypowiedzi.

Pozostaje faktem, że myśliwi, jako mniejszość społeczna, są obiektem prześladowań i mowy nienawiści. Polski kodeks karny, jak na razie, nie zapewnia myśliwym odpowiedniej ochrony. Sytuacji raczej nie poprawiało także prawo cywilne, gdyż z zasady przyjmowano, że nienawistna wypowiedź musi wymieniać z nazwiska konkretne osoby, które z tego powodu mogą wytoczyć pozew o ochronę dóbr osobistych.

Wczorajsze orzeczenie Sądu Apelacyjnego w Warszawie, który rozpoznając sprawę szesnastu osób związanych ze środowiskiem LGBT, dotkniętych słowami Kai Godek o zboczeniach, uznał, że nie trzeba wymienić kogoś z nazwiska, aby naruszyć jego dobra osobiste. „Pozwana obrażając grupę, obraża każdego z członków tejże grupy. Każdy z powodów ma legitymację czynną procesową w tej sprawie. Kogo innego miałaby dotyczyć ta wypowiedź? Jest ona kierowana do określonych ludzi z krwi i kości” – stwierdziła sędzia Kuracka.

Takie rozstrzygnięcie ugruntowuje myśliwym drogę do dochodzenia swoich praw w sądach cywilnych. Już bowiem nie imienna obelga, ale także ogólna wypowiedź pod adresem myśliwych naruszająca godność tego środowiska, daje każdemu z nas prawo do wystąpienia z powództwem o naruszenie dóbr osobistych.

Instytut Analiz Środowiskowych zapewni pomoc osobom, które się do nas w takich sprawach zwrócą.

Powiązane posty