W ostatnim numerze Palestry – Pisma Adwokatury Polskiej, ukazał się wartościowy artykuł Aleksandry Hurkały pt. „Rzecznik Praw Zwierząt – paląca potrzeba czy zbędny wymysł prawodawcy?”, w którym autorka rozprawia się z pomysłem powołania Rzecznika Praw Zwierząt.

Autorka udowadnia, że pomysł rodem z programu politycznego Młodej Lewicy, z założenia stanowi manipulację społeczną, gdyż sama nazwa instytucji ma utwierdzać w przekonaniu, że prawa zwierząt istnieją, podczas gdy w literaturze nie ma co do tego zgody, a najwybitniejsze autorytety prawnicze z prof. Ewą Łętowską na czele uważają, że dereifikacja nie nadaje zwierzętom praw podmiotowych. Rzecznik Praw Zwierząt miałby zatem być rzecznikiem czegoś co nie jest zdefiniowane i nie wiadomo czy w ogóle istnieje, bo wokół tego zagadnienia toczy się spór o charakterze ideologicznym.

Krytycznie oceniona zostaje przy tym sytuacja, że projekt omawianego aktu prawnego był konsultowany wyłącznie z organizacjami zajmującymi się ochroną zwierząt, z całkowitym pominięciem innych środowisk, w tym organizacji rolniczych i rybackich, których działalność Rzecznika Praw Zwierząt miałaby bezpośrednio dotykać. Dodajmy, że to tak samo niesłusznie pominięty został głos myśliwych i wędkarzy, którzy na co dzień mają do czynienia ze zwierzętami.

W końcowej, ale tak samo merytorycznej części, autorka z żelazną konsekwencją, wykazuje, że wszystkie kompetencje, w które pomysłodawcy projektu chcieliby wyposażyć nowy urząd, znajdują się obecnie w rękach znacznie bardziej wyspecjalizowanych, a więc fachowych, organów, takich jak Inspekcja Weterynaryjna, prokuratura, Policja czy wreszcie Rzecznik Praw Obywatelskich. Wydawanie więc kolejnych 5 mln złotych na funkcjonowanie Rzecznika Praw Zwierząt i jego biura, które dublowałoby uprawnienia istniejących już organów, i to w znaczenie węższym zakresie, słusznie określone zostaje jako nieuzasadnione i niecelowe. Powyższy artykuł stanowi bardzo ważny głos w dyskusji, w której jedna strona stara się za pomocą nie tyle rzeczowych argumentów, ale emocji i manipulacji, narzucić społeczeństwu własną wizję ideologiczną, w tym żywieniową. Wyczyszczone przed majówką półki z mięsem na grilla, pokazały jednak wyraźnie, że Polacy nie dają się łatwo omamić.

Adw. dr Miłosz Kościelniak-Marszał

Powiązane posty